poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dylematy



Dylemat nr 1 - z czapką czy bez

Tak się zastanawiam jak to jest z czapeczkami. Wiadomo- zimą dla mniejszych i większych dzieci obowiązkowo, latem czapki z daszkiem albo chusteczki chroniące przed słońcem a nie zimnem. A co wiosną i jesienią? Zakładacie dzieciaczkom obowiązkowo czapki nawet jak jest słońce, czy tylko podczas gorszej pogody, jak pada lub jest wietrznie?

Dylemat nr 2 – pożegnanie z pampersami

Od czego zacząć? Jak nauczyć dziecko, żeby wołało kiedy chce siusiu? Nocnik zwyczajny, czy nowoczesny – z dźwiękiem itp.?

Dylemat nr 3 – samodzielne jedzenie

Odkąd Kuba nauczył się pić z niekapka herbatki i soczki, mocno zastanawiam się nad zupełnym odstawieniem butelki. W planach mam zakup drugiego niekapka z przeznaczeniem na mleko. Tylko tu pojawia się problem- Kuba je kaszę z butelki na kolacje. I to już rytuał, że jada ją rozłożony na naszym łóżku w 5 „ratach”. Czy przyzwyczaję go do jedzenie łyżeczką? Już robiliśmy takie próby i całkiem nieźle szło, tylko potem pojawiały się przeszkody przez które wracaliśmy do butelki.
Ponadto chciałabym nauczyć Kubę samodzielnego jedzenia. Potrafi już ładnie trzymać łyżeczkę i z moją pomocą z nałożeniem jedzenia skierować ją do buzi, ale nadal preferuje najbardziej jedzenie rączką:)
Ja akurat nie jestem zwolennikiem uczenia dzieci samodzielności „na siłę”. Uważam, że przychodzi taki okres, kiedy dziecko jest gotowe i potrafi pewne rzeczy załapać dosłownie w chwilę.
A Wy jakie macie sposoby na naukę samodzielnego jedzenia?

Dylemat nr 4 – kaloszki

Ponieważ mieszkamy na wsi, to każde wyjście po deszczu na podwórko wiąże się z ubłoconymi butkami sportowymi i mokrymi skarpetkami (i nogami). Raz, drugi i zaraz skończy się to przeziębieniem. Dlatego planuję zakup kaloszy dla Kubusia. Czy macie jakieś sprawdzone marki?
Bo przyznam szczerze, że wybór dla 1,5 rocznego dziecka nie jest zbyt duży, a ceny są wysokie, więc nie chciałabym kupić butów, które za chwilę się rozkleją i nie będą nadawały się do chodzenia.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Całe wieki...po raz drugi



Nie było mnie znów bardzo długo- znów głównie z powodu pracy, potem święta, urlop i brak internetu w domu. Jednym słowem- nie było kiedy pisać, ale za to jest o czym:)
Zacznijmy więc od tego, co słychać u najważniejszego członka rodziny- Kuby. Kuba z małego niemowlaczka staje się coraz większym rozrabiaką. Wchodzi wszędzie, gdzie się da (gdzie się nie da też:)), biega tak szybko, że trudno za nim nadążyć, polubił jeżdżenie na rowerku, bujanie na huśtawce i zabawę w piaskownicy. Jest cudny! Gada jeszcze więcej- zna sporo słówek, naśladuje zwierzątka, ale ma też swój własny język niezrozumiały dla pozostałych domowników, za to potrafi w nim rozmawiać przez godzinę non stop. Gaduła mała:)

Z ząbkami na razie mamy przerwę- wyrastają górne 3, pozostały jeszcze dolne 3 i wszystkie 5.

Jedzenie-> z tym problemu nie mamy. Kuba zjada praktycznie wszystko, ale zrobił się małym smakoszem i już nie da sobie wcisnąć wszystkiego:) Najpierw musi polizać, dotknąć, spróbować i dopiero jak stwierdzi, że jest ok, to zje. W końcu nauczył się też pić z niekapka, więc jeden problem z głowy. Planujemy w tym roku oduczyć go pampersa, a na zimę smoka. I tu sobie wyobrażam jaka będzie afera, bo monio jest super i bez monia Kubuś żyć nie może w dłuższej perspektywie.

W kwietniu byliśmy na szczepieniu, które o dziwo Kuba całkiem nieźle zniósł. Mogę więc podać, że waży 11 kg, mierzy 80 cm, nosi pieluszki w rozmiarze 4+/5 i ubranka 80/86.

Tyle byłoby o moim największym Skarbie:)

Postaram się wrzucić jakieś aktualne zdjęcie o ile w końcu uda nam się odzyskać internet:)



A co poza tym? Budowa na razie do przodu - po majówce przychodzą tynkarze.

W pracy standardowo sajgon.

W weekend szykuje nam się impreza. W weekend majowy z kolei planujemy wypad do ZOO w Warszawie pod warunkiem, że pogoda dopisze. A jeśli nie, to w końcu poleniuchujemy:) Przed Świętami sprzątanie i gotowanie, w Święta goście i sprzątanie, a przecież kiedyś trzeba odpocząć:)



Na koniec wspomnę tylko, że moja cera ma się lepiej. Antybiotyk i maść pomogły, do tego pani dermatolog skierowała mnie na laser punktowy w celu usunięcia śladów. Pewnie trzeba będzie powtórzyć kurację 1-2 razy, ale efekty widzę, więc mogę powtarzać:)



I to by było na tyle.



Dziękuję za Nominację do Liebster Award. Niestety nie miałam czasu, żeby się tym zająć, ale w wolniejszej chwili postaram się dodać odpowiedzi i podać swoje nominacje.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Całe wieki...

minęły od ostatniego posta. Nie miałam kompletnie czasu na pisanie. W pracy sajgon, w domu wieczorami mnóstwo pracy i chęć spędzenia czasu z synkiem, a w weekendy ciągle jakieś imprezy. Jednym słowem ciągle coś się dzieje.
Kiedyś wspominałam, że budujemy dom i w tym roku jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, na Boże Narodzenie będziemy stroić choinkę u siebie. W związku z tym jest mnóstwo planowania, kupowania, myślenia, jeżdżenia, a ponieważ z pracy wracamy przed 19, to w tygodniu nic nie mamy szansy załatwić bez brania wolnego w pracy. Pozostają nam weekendy.
A Kubuś? Rośnie i z każdym dniem jest coraz fajniejszy:)
Przez ostatni tydzień zmagaliśmy się z wychodzącymi zębami. Oczywiście tak samo jak wcześniej górne, tak teraz dolne- cztery na raz: dwójki i czwórki. I to właśnie prawa czwórka, która przebijała się na końcu, dała nam i Kubie najbardziej popalić. Od zeszłego poniedziałku biegunka- 8-10 razy dziennie. Przez 3 pierwsze dni jakoś się nie martwiliśmy, bo tak się już zdarzało przy wcześniejszym ząbkowaniu. Kończyło się odparzoną pupą mimo jak najbardziej starannej higieny, ale trwało max 3 dni. Tym razem się nie skończyło, więc zaczęliśmy dawać Kubie najpierw Enterol (pani w aptece poleciła), a w sobotę smectę i dopiero Smecta zadziałała. W sobotę pampers zapełniony już tylko 5 razy, wczoraj też. Zobaczymy co będzie dziś i zdecydujemy czy podać jeszcze raz Smectę.
Całe szczęście Kuba zaczął też normalnie jeść, bo przez bolące dziąsełka nie chciał ani jeść, ani co gorsza pić, co przy biegunce groziło mu odwodnieniem.
Poza tym Młody zaczyna coraz więcej gada- baba, mama, tata, am am, bam, ał, ej ma już w „małym paluszku”, ale ostatnio pojawiło się koko, kaka, tam, gą, ką, bą, ja, daj.
Rozrabiaka i złośnik z niego straszny, nie znosi się ubierać przed wyjściem na spacer, ale i tak jest kochany.
W moje urodziny zrobił mi najlepszy prezent- podszedł i sam z siebie dał mi buziaka:) cudowne uczucie!!!

Przed świętami kompletowałam ciuszki, teraz czeka mnie powtórka, bo znów z części wyrósł…Ale to mnie cieszy, bo przynajmniej wiem, że rośnie i jest zdrowy.

A ja? W piątek się pochorowałam, dziś też jeszcze nie jest najlepiej. Zaczęłam też chodzić do dermatologa i leczyć cerę. Na razie biorę antybiotyk i maść na twarz. Maść złuszcza, więc buzia piecze strasznie….Żyję nadzieją, że będzie lepiejJ

piątek, 3 stycznia 2014

Noworocznie podsumowująco

Witajcie noworocznie:)
Na początku życzę wszystkim wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku.

Święta minęły, sylwester też i zaczął się dla nas mam nadzieję przełomowy rok:) Jak dobrze pójdzie, to kolejne Boże Narodzenie spędzimy we własnym domu:) To moje największe życzenie na ten rok.

A co u nas? Od 20 grudnia byłam na urlopie, więc spędziłam dużo czasu z Kubą. Spaliśmy do 8 a zdarzało się, że i do 10:) Wychodziliśmy na spacery, bawiliśmy się i to było najpiękniejsze kilkanaście dni .

Kuba to już duży facet:) Każdego dnia uczy się czegoś nowego, a więc:
- biega, uwielbia być ganiany, uczy  się chodzić na paluszkach i wchodzi wszędzie gdzie tylko zmieści się jego głowa. Nieważne, że potem ciężko wyjść:) ważne, że udało się wejść:)
- sięga do wszystkiego, co jest wysoko, ściąga wszystko ze stołu, z łózka, 
- uwielbia zabierać ubrania i się nimi przykrywać, albo zanosić do ....pralki:)
- robi brawo, papa, cudnie mruga oczkami,
- coraz więcej gada- mama, baba, bam, tata, dada, am am,
- pokazuje paluszkiem co chce,
- robi "bam" na dwa sposoby- idzie i w pewnym momencie krzyczy bam i upada na rączki albo siedzi, kołysze się, przewraca do tyłu, krzyczy bam i pokazuje, że uderzył się w główkę. Generalnie bam to jego ulubione słowo i wszystko co ma w rączkach kończy się "bamem":)
- naśladuje odgłosy krowy, lwa,
- tańczy do każdej muzyki, która mu się spodoba,
- siada pomiędzy książeczkami i czyta:) gada przy tym cudnie:),
- najfajniejsza zabawa to teraz układanie pudełek jedno na drugim- dostał na gwiazdkę od nas-> takie:
 
 
 i układanie klocków (dostaliśmy takie z Wadera dla dzieci 1 rok +).

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, pewnie o połowie zapomniałam:)

Jeśli chodzi o jedzenie, to nadal jada obiadki ze słoiczków, ale poza tym je i próbuje wszystko, co my. Generalnie jest małym żarłokiem:)
Kubek niekapek jest naszym wrogiem. Młody nie chce myć zębów:( mimo, że wcześniej nie miał z tym problemów....
Noce przesypia ładnie pod warunkiem, że nie męczy go żadna choroba i wychodzące zęby...

Święta uważam za udane:) oby takich było więcej. Teraz trzeba wrócić do rzeczywistości:)
trzymajcie się cieplutko:)

środa, 11 grudnia 2013

Kakao, czekolada i inne słodkości

No właśnie. Temat zapewne kontrowersyjny- dajecie swoim maluszkom słodycze? Jeśli tak, to jakie?
A co sądzicie na temat kakao dla 13-miesięcznego brzdąca? Kusi mnie, żeby mojemu małemu dać na śniadanie do kanapki z dżemem, ale jakoś boję się nie tyle reakcji alergicznej, co bólu brzuszka i zaparć...

Ja mojemu dziecko na razie ze słodkości daję chrupki kukurydziane (w tym truskawkowe), próbował paluszków bez soli, a ostatnio zdrowa słodkość:
batonik Hipp
 
Próbowaliśmy o smaku czerwonych owoców i posmakował. Mi też:) ma specyficzny, lekko kwaśny smak, a do tego otoczony jest czymś w rodzaju opłatka- takiego którym dzielimy się na Boże Narodzenie:)
Kupiłam już banan-jabłko i pewnie w weekend będziemy próbować.

Poza tym moje dziecko lubi chałki, słodkie bułki, już nie wspominając o szarlotce albo jabłkach z kruszonką za którymi wprost szaleje. 
Kiedyś byłam zdania, że do 2 roku życia nie powinno się dawać dziecku żadnych słodyczy. Niestety złamałam się z tą zasadą, ale staram się, żeby słodkości nie było za dużo i nie daję na razie nic czekoladowego, ciast z kremem. Póki co mam wszystko pod kontrolą.

Z innych spraw, to Kuba nadal nie chce pić z niekapka....Bawi się nim, rzuca, przekręca, ale pić nie pije.
Nie poddaję się, bo próby robimy tylko weekendami, więc mam nadzieję, że w końcu załapie.

piątek, 29 listopada 2013

Jak to zrobić?

czyli jak nauczyć roczniaka, żeby zasypiał sam w łóżeczku. Wszędzie gdzie czytam o samodzielnym zasypianiu jest mowa o tym jak oduczyć dziecko spania z rodzicami. U nas nie ma tego problemu, bo Kuba śpi w swoim łóżeczku. Problem jest gdzie indziej- tzn. Kuba nie potrafi inaczej zasnąć niż kołysany w ramionach, najlepiej mamy, ale tata też w ostateczności nie jest zły:)
Dopóki karmiłam Małego (do 4 miesiąca) zasypiał przy piersi, odkładany do łóżeczka czasem się powiercił, dostał wtedy smoka i spał. 
Nie wiem nawet kiedy i jak nauczyłam Kubę zasypiać na rączkach....I tak jest do dziś. Próby nauczenia go samodzielnego spania kończą się krzykiem i płaczem. A jakoś nie mam ochoty słuchać później od teściowej tekstów- jest za mały żeby sam już zasypiać, po co go męczyć, tylko się napłacze a to i tak nic nie da....
Dlatego głównie do tej pory rezygnowałam przy każdej próbie...
Macie jakieś sprawdzone sposoby? im szybciej się za to wezmę, tym lepiej.

Poza tym zostało nam jeszcze jedno do oduczenia- picie z butli. Kupiliśmy nowy niekapek, bo ten, który mieliśmy nie sprawdził się. Na początku było ok, Kuba się nauczył i pił, ale niekapek okazał się kapkiem w dłuższej perspektywie...
Najpierw od nowa z kubka soczki i herbatki, potem przyjdzie czas na mleko. A na koniec zostanie nam nauczyć Małego jeść kaszę nie z butli od razu po kąpieli (ubieranie i pielęgnacja są po jedzeniu teraz), a z łyżeczki po pielęgnacji i ubraniu w piżamkę.

Mam nadzieję, że przy kolejnym dziecku nauczę się na tych błędach i będzie inaczej:) Tymczasem będę wdzięczna za każdą dobrą radę:)

czwartek, 28 listopada 2013

Ranny ptaszek + mała wyprzedaż

Tak mogę ostatnio nazwać mojego syna. Od kilku dobrych tygodni Kuba chodził spać przed 22 i wstawał między 7 a 8 rano. Od poniedziałku wstaje razem z nami czyli o 6 rano. Śpi tylko raz dziennie. Drzemka trwa ok. 2 godzin. Nie wiem dlaczego tak mu się przestawiło. Owszem zasypia wcześniej, bo ok. 21 ale i dużo wcześniej wstaje. Mam nadzieję, że w weekendy będziemy wracać do normy i da nam się Mały wyspać:)
Muszę się pochwalić, że Kuba przestał jeść w nocy:) W końcu. Jak się obudzi i nie może zasnąć, to dostaje na razie picie, ale myślę, że z czasem i to minie. Jak to się stało, że przestał jeść? Pewnego dnia przeczytałam o skutecznej metodzie oduczania, tzn. każdej nocy dawać mleko, ale za każdym razem na tę samą ilość wody mniej miarek mleka. Tego samego dnia postanowiłam wdrożyć swój plan. A Kuba jakby wyczuł co się kroi, bo tej nocy nie obudził się. Również następnej, i następnej. A jak kolejnej się obudził, to dałam mu picie. I tym sposobem wstawanie w nocy zaczyna się u nas robić rzadkością. Oby tak zostało!

A teraz coś z innej beczki. Mam do sprzedania kilka rzeczy:
1. marynarka w pomarańczowym kolorze. Kupiona w Butiku. Rozmiar 36/38. Miałam ją na sobie raz. Kosztowała 60 zł (bez kilku groszy). Kupowałam ją w zeszłym roku.



2. marynarka jasnozielona (jak na pierwszym zdjęciu). No Name- kupiona na jakimś targu. Rozmiar 38. Nie ma kieszeni. To tylko imitacja. Ceny zakupu niestety nie pamiętam. Marynarka ma jakieś 3-4 lata. Nie była zbyt często noszona.






3. szpilki. Rozmiar 39/40. No name. Miałam je na jednej imprezie. Mają szpilkę ok. 7 cm. ale była skracana o ok. 0,5 cm. Kosztowały 80 zł. Kupowane 3 lata temu.




Co do cen:
Ad. 1- 30 zł + 9 zł przesyłka Pocztą Polską
Ad. 2- 25 zł + 9 zł przesyłka Pocztą Polską
Ad. 3- 39 zł + 9 zł przesyłka Pocztą Polską

Jeśli ktoś byłby zainteresowany to proszę o maila na adres aneta.ow87@gmail.com. Ceny do negocjacji:)