Pierwsza w naszym własnym domku. Minioną sobotę spędziliśmy na porządkowaniu terenu wokół domu – ciężko go nazwać podwórkiem, bo ogrodzenia jeszcze brak, więc ogrodu też nie ma, ale są plany i marzenia. A te jak wiadomo – są tak samo ważne i często się spełniają:) jesteśmy więc dobrej myśli, że za rok będziemy już siać trawkę, sadzić kwiaty i urządzać nasz własny ogród.
Póki co mam mały ogródek w kuchni – czekam aż w doniczkach
wyrośnie szczypiorek, koperek i mięta. To mój test na ogrodnika;) jak nic nie
wyrośnie, to znaczy, że chyba muszę się podszkolić, albo wziąć profesjonalistów
do pomocy:)
W tym roku mamy różne ambitne plany, ale o nich może innym
razem..:)
Kuba rośnie jak na drożdżach. Już zapomniałam jak to jest
mieć niemowlaka w domu. Chętnie chodzi do żłobka, a ja widzę, że jest
zadowolony i naprawdę rozwija się w ekspresowym tempie – umie śpiewać mnóstwo
piosenek, recytuje wierszyki, tańczy, sam sobie wymyśla nowe zabawy a sposób w
jaki umie się bawić sam robi na mnie ogromne wrażenie….
Wśród zabawek jeszcze niedawno królowały puzzle – Kuba potrafił
je układać godzinami. Teraz znów jest faza na samochody – ustawianie,
układanie, przesuwanie, przekładanie ale wszystko jest w jakimś celu- nie bez sensu,
zawsze z konkretnym zamiarem.
Niestety przesilenie wiosenne to u nas czas kataru…nie wiemy
czy to alergia, czy przeziębienie, bo trzyma całą trójkę od tygodnia, a poza
katarem i lekkim kaszlem brak (na razie) innych objawów.
Dla mnie jak na razie zmiana pory roku to czas zmęczenia,
braku sił, do tego „kocioł” w pracy…Oby szybko przeszło, bo inaczej długo nie
pociągnę..
A tu jeszcze święta przed nami – trzeba trochę odświeżyć
dom. Już nie mogę się doczekać, żeby mieć w końcu czyste okna i nowe zasłony.
Mała zmiana na pewno się przyda.
Na pewno zrobimy też własny koszyczek ze święconką. Będziemy
malować jajka, pójdziemy do lasu po borówki, wystawimy świąteczne ozdoby i
będzie cudownie wiosennie:)
A tymczasem zabieram się za poszukiwania fajnych przepisów
na świąteczne ciasta i sałatki.
Miłego dnia!