poniedziałek, 20 stycznia 2014

Całe wieki...

minęły od ostatniego posta. Nie miałam kompletnie czasu na pisanie. W pracy sajgon, w domu wieczorami mnóstwo pracy i chęć spędzenia czasu z synkiem, a w weekendy ciągle jakieś imprezy. Jednym słowem ciągle coś się dzieje.
Kiedyś wspominałam, że budujemy dom i w tym roku jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, na Boże Narodzenie będziemy stroić choinkę u siebie. W związku z tym jest mnóstwo planowania, kupowania, myślenia, jeżdżenia, a ponieważ z pracy wracamy przed 19, to w tygodniu nic nie mamy szansy załatwić bez brania wolnego w pracy. Pozostają nam weekendy.
A Kubuś? Rośnie i z każdym dniem jest coraz fajniejszy:)
Przez ostatni tydzień zmagaliśmy się z wychodzącymi zębami. Oczywiście tak samo jak wcześniej górne, tak teraz dolne- cztery na raz: dwójki i czwórki. I to właśnie prawa czwórka, która przebijała się na końcu, dała nam i Kubie najbardziej popalić. Od zeszłego poniedziałku biegunka- 8-10 razy dziennie. Przez 3 pierwsze dni jakoś się nie martwiliśmy, bo tak się już zdarzało przy wcześniejszym ząbkowaniu. Kończyło się odparzoną pupą mimo jak najbardziej starannej higieny, ale trwało max 3 dni. Tym razem się nie skończyło, więc zaczęliśmy dawać Kubie najpierw Enterol (pani w aptece poleciła), a w sobotę smectę i dopiero Smecta zadziałała. W sobotę pampers zapełniony już tylko 5 razy, wczoraj też. Zobaczymy co będzie dziś i zdecydujemy czy podać jeszcze raz Smectę.
Całe szczęście Kuba zaczął też normalnie jeść, bo przez bolące dziąsełka nie chciał ani jeść, ani co gorsza pić, co przy biegunce groziło mu odwodnieniem.
Poza tym Młody zaczyna coraz więcej gada- baba, mama, tata, am am, bam, ał, ej ma już w „małym paluszku”, ale ostatnio pojawiło się koko, kaka, tam, gą, ką, bą, ja, daj.
Rozrabiaka i złośnik z niego straszny, nie znosi się ubierać przed wyjściem na spacer, ale i tak jest kochany.
W moje urodziny zrobił mi najlepszy prezent- podszedł i sam z siebie dał mi buziaka:) cudowne uczucie!!!

Przed świętami kompletowałam ciuszki, teraz czeka mnie powtórka, bo znów z części wyrósł…Ale to mnie cieszy, bo przynajmniej wiem, że rośnie i jest zdrowy.

A ja? W piątek się pochorowałam, dziś też jeszcze nie jest najlepiej. Zaczęłam też chodzić do dermatologa i leczyć cerę. Na razie biorę antybiotyk i maść na twarz. Maść złuszcza, więc buzia piecze strasznie….Żyję nadzieją, że będzie lepiejJ

9 komentarzy:

  1. Oj biedne nasze dzieciaczki z tymi zębami :/ Naszą też męczą.
    Masz problemy z cerą? Pytam, bo i ja walczę po ciąży krostami na buźce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam spore problemy. Byłam u dermatologa i przepisał mi antybiotyk i maść. Tylko maść wysusza a teraz dodatkowo wiatr owieje i na twarzy mam skorupę...przy okazji niechcący posmarowałam maścią okolice oczu i tu najbardziej szczypie...muszę kupić dobry krem nawilżający

      Usuń
    2. Acha ja jeszcze karmię, więc ewentualne leczenie na razie odpada.

      Usuń
  2. Cudowny prezent! U nas z ubieraniem też problemy ;) A założenie rękawiczek do dopiero nie lada wyczyn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas to już zawsze na zewnątrz się odbywa:) spodnie, buty to jeszcze nie problem, ale od kurtki, przez czapkę i szalik jest jeden wielki krzyk

      Usuń
  3. Budujecie, macie juz dzialke kupiona? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Jesteśmy na etapie robienia instalacji

      Usuń
  4. Hej :)
    Nominowałam Cię do wyróżnienia Liebster Award. Szczegóły na moim blogu. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog, piękne zdjęcia i fajnie się czyta szkoda tylko że już dawno Cię nie było,pozdrawiamy i zapraszamy do nas http://naziarnkugrochu.pl

    OdpowiedzUsuń