środa, 10 lipca 2013

Powakacyjnie

Właśnie wróciliśmy z wakacji i w tym czasie udało nam się przetestować:
- pierwsze chrupki Hipp

i kaszki do picia Nestle
NESTL&Eacute - Kaszka mleczna - 8 zbóż z miodemNESTL&Eacute - Kaszka mleczno-pszenna z herbatnikami


Chrupki super. Malutki nauczył się sam je brać w rękę, oglądać, dotykać, a na końcu zjadać albo rozgniatać. Jak marudził i dostawał chrupka, to miał zajęcie na 15 minut:)


Kaszki bardzo wygodne- to trzeba przyznać. Sycące również, bo mój syn przesypiał po nich całą noc. Smakowo też ok. W kaszce z miodem czuć prawdziwy miód. Niestety nie udało się zakupić bananowej (brak na półkach), a z czekoladową musimy zaczekać jeszcze miesiąc. 

czwartek, 27 czerwca 2013

Komary i zęby

czyli o tym, czego rodzice i dzieci nie lubią najbardziej. 
Komary w tym roku są dosłownie wszędzie i oczywiście najlepszym miejscem do gryzienia są buźki naszych maluszków. Mojego syna też owa "przyjemność' nie ominęła, więc szukaliśmy jakiegoś środka łagodzącego ukąszenia. Znalezienie czegoś dla 7-miesięcznego dziecka okazało się nie lada wyzwaniem, bo większość kremów czy żeli jest dla dzieci powyżej 1 roku życia. Pani w aptece poleciła nam Dapis (też pow.1 roku)
DAPIS żel 40g
zaznaczając, że dla niemowlaków nic innego nie znajdziemy i że trzeba maluszkowi nakładać tylko odrobinę żelu na noc, aby nie roztarło sobie przypadkiem środka po oczach. Trzeba przyznać, że ślady po komarach znikają bardzo szybko. Po 1 aplikacji wieczorem następnego dnia są już prawie niewidoczne.

Ponieważ mieszkamy niedaleko lasu i komarów szybko się nie pozbędziemy, postanowiłam zakupić jakiś środek odstraszający te paskudztwa przeznaczony dla dzieci. Tu też większość dla maluchów powyżej 1 lub 2 roku życia. Znalazłam jednak to:

Delikatna emulsja na skórę odstraszająca komary i meszki dla dzieci już od 6. miesiąca życia
Można stosować u dzieci powyżej 6 miesiąca życia. No i najważniejsze, że działa. Komary dolatują do ciała, ale jak tylko poczują zapach lawendy natychmiast znikają. I o to właśnie chodzi.
Mam jeszcze w planach zakup plastrów Mosbito
Plastry odstraszające komary
Można je przyklejać m.in. na wózku, więc mój syn miałby jeszcze lepszą ochronę. I mógłby w końcu w ciepłe dni spać dłużej na powietrzu, bo do tej pory przez komary czy muchy było to niemożliwe. Nawet z moskitierą założoną na wózek.

Sprawa nr 2- ZĘBY....dla dziecka męczarnia, dla rodziców wcale nie mniejsza. U nas pierwsze dwa ząbki (dolne jedynki) wyszły niezauważalnie, ale teraz od tygodnia nasz Maluszek marudzi, ślini się niesamowicie, ma mniejszy apetyt. Gryzie oczywiście wszystko co ma pod ręką, ale jakby z taką większą złością.

Pierwsze 3 dni marudzenia wiązałam z upałami, bo wtedy to się zaczęło, ale jak upały się skończyły, a marudzenie nie, stwierdziłam, że to zapewne zęby. Póki co nie wyrznął się żaden kolejny. Niestety obejrzenie dziąsełek jest wręcz niemożliwe, bo Mały zaciska usta i nie daje. Tylko jak się go rozśmieszy, to jest szansa, ale wtedy z kolei jest za mało czasu. Mam nadzieję, że w końcu wyjdą i na chwilę będziemy mieć z głowy wychodzące ząbki.
Na bolesne ząbkowanie mogę polecić z pełną odpowiedzialnością żel Dentinox.
DENTINOX - Gel N 10g
U nas posmarowanie dziąseł działa podobnie jak lek nasercowy- od razu. Jak Malutki budzi się w nocy, kręci w łóżeczku, płacze, a jest najedzony, ma sucho, to wiem, że to ząbki. Wystarczy tylko odrobina tego żelu i dziecko zasypia szybko, bo ból mija.

W kwestii komarów i zębów to by było na tyle. Następny wpis będzie zapewne jedzeniowy, bo właśnie dziś widziałam w promocji produkt, który zamierzałam kupić już jakiś czas temu.


wtorek, 18 czerwca 2013

Do chrupania

Jak pisałam wcześniej mój syn "wariuje" widząc jak my jemy. Zawsze trzeba się z nim czymś podzielić. Dlatego zakupiłam mu jabłkowe wafelki ryżowe i pierwsze ciasteczka.

 

Sądziłam, że skoro są to produkty po 7 miesiącu, to będą dobrze dostosowane do samodzielnego chrupania przez niemowlaka, tzn. będą odpowiednie miękkie. Jeśli nawet maluszek ugryzłby większy kawałek to wafelek albo ciastko rozpuściłoby się w buzi. Moim zdaniem zarówno wafelki, jak i ciasteczka są zbyt twarde i kruche, przez co jest większe ryzyko, że dziecko może ugryźć i połknąć zbyt duży kawałek.
Dlatego samodzielne trzymanie przekąski przez 7-miesięcznego malucha uważam w tym przypadku za niemożliwe, oczywiście nawet pod kontrolą rodzica. Ja mojemu synkowi łamię po kawałeczku i wkładam do buźki. Z pogryzieniem, przeżuciem już nie ma problemu. Generalnie sam smak produktów jest ok i dziecku też smakuje. Jako przekąska na podwieczorek idealne.

środa, 12 czerwca 2013

Jedzeniowy pomocnik

Kilka dni temu zamówiłam Baby safe feeder Nikidom. 

Baby Safe Feeder - Gryzaczek do żywności, Nikidom


Przesyłka dotarła szybko, i bardzo dobrze, bo wprost nie mogłam się doczekać, kiedy mój syn zacznie z tego przedmiotu korzystać. Wczoraj zapakowałam mu więc kawałek banana i po kilku minutach nie było po nim śladu:) Może nie dosłownie, bo Kuba upaćkał się porządnie, a i w siateczce sporo resztek zostało. Oczywiście najpierw musiał trzymać za siateczkę, dopiero jak poczuł, że banana jest mało, to złapał za rączkę i wtedy już jedzenie szło mu dużo sprawniej.

Polecam więc gryzaczek, zwłaszcza dla dzieci w takim wieku jak mój syn, które dopiero uczą się gryźć, żuć, połykać większe kawałki jedzenia, są ciekawe każdego pokarmu. Nie ma możliwości, żeby przy jedzeniu z gryzaka dziecko się zakrztusiło. Zbliża się lato, będzie więc mnóstwo świeżych warzyw, owoców, a dzięki gryzaczkowi będę mogła zapoznawać Kubę z nowymi smakami nie denerwując się, że ugryzie zbyt duży kawałek. Jedynym minusem jest oczywiście to, że dziecko po jedzeniu najczęściej trzeba przebierać:) ale do tego chyba każda mama jest przyzwyczajona. 

Mi bardzo zależy, żeby moje dziecko nie miało problemów z apetytem na warzywa i owoce. Znam mamy, których dzieci nie chcą nawet słyszeć o zjedzeniu jabłka, banana, ogórka czy pomidora. A ja uważam, że już takiego maluszka trzeba zapoznawać z nowymi smakami. Wtedy będzie miało lepsze nawyki żywieniowe w przyszłości. Poza tym sama lubię większość warzyw i owoców, i wiem, że u mnie w domu ich nie zabraknie. Dlatego zależy mi, żeby moje dziecko też je polubiło. 


Razem z gryzaczkiem zamówiłam też kubek niekapek (to moja kolejna "schiza":). Chcę jak najszybciej odzwyczaić Małego od picia z butelki. Zdaję sobie sprawę, że może to nie być łatwe, ale cierpliwie, powoli dojdziemy do celu:)). Póki co za nami kilka nieudanych prób picia. Jak w końcu Kuba załapie o co chodzi, to dodam tutaj recenzję.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Dla odmiany

Dziś będzie o kosmetykach do ciała.
Na początku do mycia ciała używaliśmy takiego płynu


Cena bardzo dobra, znana i uznana marka, sam płyn ma ładny zapach i jest wydajny. Wydawało się, że dokonałam dobrego wyboru. Niestety po 3 miesiącach Kuba dostał na skórze plamek podobnych jak liszaje. Różne były pomysły od czego mogło mu to wyskoczyć- w końcu żadnych nowych kosmetyków nie stosowałam u niego, więc zrzuciłam winę na siebie- "na pewno zjadłam coś, co go uczuliło (karmiłam jeszcze wtedy piersią)". Pani doktor na wizycie stwierdziła, że to chemia, więc postanowiliśmy z mężem zmienić kosmetyki do kąpieli i nawilżania; przynajmniej na jakiś czas, żeby sprawdzić od czego robią się te plamy.

Trop był słuszny, bo niestety okazało się, że to wina płynu.

Zakupiliśmy więc żel do mycia Nivea

Delikatny żel do mycia ciała i włosów

Wg mnie jest super. Fajnie się pieni i Kuba ma dzięki temu niesamowitą radochę podczas kąpieli:) Zwłaszcza jak bierze pianę do rączki a potem do buzi próbując jak smakuje:)

Do tego kupiliśmy takie mleczko do ciała
Aksamitne mleczko nawilżające
W końcu nie kleją mi się ręce jak po oliwce, do tego mleczko ma świetny zapach, konsystencję i szybko się wchłania. 

PS. dodam, że żaden z moich postów nie jest sponsorowany. Wszystkie opinie się subiektywne. Piszę o tym, co faktycznie przetestowałam i z czego korzystam (korzystałam).

czwartek, 6 czerwca 2013

Zaczynamy!

Od 7 miesięcy jestem szczęśliwą mamą. Ponieważ to moje pierwsze dziecko, to "niestety" stało się ono "obiektem doświadczalnym" niedoświadczonej mamy:) A żeby ułatwić życie innym mamom i przy okazji maluszkom postanowiłam opisać swoje przygody ze wszystkimi przedmiotami, które dotyczą mojego syna- począwszy od żywności, poprzez kosmetyki, ciuszki, a skończywszy na zabawkach.

Dziś zacznę od dań słoiczkowych i kaszek.

Kiedy Kuba skończył 4 miesiące zaczęliśmy wprowadzanie stałych pokarmów.Co prawda Mały był karmiony początkowo piersią, potem dopiero dokarmiany mlekiem modyfikowanym, ale na widok dorosłego jedzenia po prostu "wariował". Swoją drogą tak jest do tej pory- zjedzenie kanapki w jego obecności bez podzielenia się bułeczką- niemożliwe!:) Wracając do tematu- zgodnie z przeczytanymi poradami pierwsza była marchewka. O dziwo posmakowała! A więc co kilka dni znów coś nowego. Marchewka z jabłkiem przez pewien czas była ulubionym daniem Kubusia. Ja oczywiście postanowiłam sama gotować dla niego posiłki i tak było jeszcze niedawno. Dopóki nie skończyły się świeże, dobre warzywka.
Podjęliśmy z mężem decyzję- przerzucamy się na słoiczki.
Okazało się to świetnym rozwiązaniem. Pomijając fakt, że mama ma więcej czasu dla siebie:P, to przede wszystkim jedzonko w słoiczkach jest zróżnicowane smakowo, a konsystencją dostosowane do wieku niemowlaka, dzięki czemu maluch uczy się gryźć i żuć w odpowiednim dla siebie wieku. Wiadomo, że gdybym gotowała sama, to jeszcze długo rozdrabniałabym pokarmy, żeby przypadkiem się nie zakrztusił.
Szukałam oczywiście jeszcze dobrego producenta i znalazłam:
to jedno z dań, które mój syn uwielbia. Polecam przede wszystkim ze względu na wielkość porcji- dla 7-miesięcznego dziecka idealna na raz.

Ziemniaczki z kurczakiem i kabaczkiem

Poza tym wcześniej eksperymentowałam z owockami w słoiczkach i akurat deserki Bobovita bardziej niż inne dostępne odpowiadały mi konsystencją.

Kaszki to kolejna rzecz. Tu króluje Bobovita z sokiem malinowym. Ostatni zakup kaszki bananowej bez dodatku cukru jakoś mnie nie przekonał. Co prawda synek zjadł, ale dla mnie kaszka miała zapach skwaśniałego mleka...Mąż twierdził, że coś ze mną nie tak:) ale bananowa już u nas odpada. Teraz będziemy testować truskawkową. Zobaczymy jak posmakuje.