Gdzieś kiedyś przeczytałam, że najlepszy moment jest wtedy, kiedy dziecko samo zaczyna sięgać po łyżeczkę albo zabiera ją przy karmieniu. Moje dziecko właśnie teraz jest na tym etapie. Jak dostanie łyżeczkę do ręki to szuka miseczki albo talerzyka, z którego mógłby coś na tę łyżeczkę nałożyć.
Problem jest taki, że wpycha jedzenie naraz do buzi. Jak ma dwa chrupki w rączce to włoży do buzi oba, mimo, że ledwo mu się mieszczą. Jak je kanapkę, to nie odgryzie kęsa tylko próbuje "wciągać" całą. Ale np banana i jabłko potrafi ugryźć w kawałku....
Macie sprawdzone sposoby na naukę samodzielnego jedzenia?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samodzielne jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samodzielne jedzenie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 października 2013
środa, 12 czerwca 2013
Jedzeniowy pomocnik
Kilka dni temu zamówiłam Baby safe feeder Nikidom.

Przesyłka dotarła szybko, i bardzo dobrze, bo wprost nie mogłam się doczekać, kiedy mój syn zacznie z tego przedmiotu korzystać. Wczoraj zapakowałam mu więc kawałek banana i po kilku minutach nie było po nim śladu:) Może nie dosłownie, bo Kuba upaćkał się porządnie, a i w siateczce sporo resztek zostało. Oczywiście najpierw musiał trzymać za siateczkę, dopiero jak poczuł, że banana jest mało, to złapał za rączkę i wtedy już jedzenie szło mu dużo sprawniej.
Polecam więc gryzaczek, zwłaszcza dla dzieci w takim wieku jak mój syn, które dopiero uczą się gryźć, żuć, połykać większe kawałki jedzenia, są ciekawe każdego pokarmu. Nie ma możliwości, żeby przy jedzeniu z gryzaka dziecko się zakrztusiło. Zbliża się lato, będzie więc mnóstwo świeżych warzyw, owoców, a dzięki gryzaczkowi będę mogła zapoznawać Kubę z nowymi smakami nie denerwując się, że ugryzie zbyt duży kawałek. Jedynym minusem jest oczywiście to, że dziecko po jedzeniu najczęściej trzeba przebierać:) ale do tego chyba każda mama jest przyzwyczajona.
Mi bardzo zależy, żeby moje dziecko nie miało problemów z apetytem na warzywa i owoce. Znam mamy, których dzieci nie chcą nawet słyszeć o zjedzeniu jabłka, banana, ogórka czy pomidora. A ja uważam, że już takiego maluszka trzeba zapoznawać z nowymi smakami. Wtedy będzie miało lepsze nawyki żywieniowe w przyszłości. Poza tym sama lubię większość warzyw i owoców, i wiem, że u mnie w domu ich nie zabraknie. Dlatego zależy mi, żeby moje dziecko też je polubiło.
Razem z gryzaczkiem zamówiłam też kubek niekapek (to moja kolejna "schiza":). Chcę jak najszybciej odzwyczaić Małego od picia z butelki. Zdaję sobie sprawę, że może to nie być łatwe, ale cierpliwie, powoli dojdziemy do celu:)). Póki co za nami kilka nieudanych prób picia. Jak w końcu Kuba załapie o co chodzi, to dodam tutaj recenzję.

Przesyłka dotarła szybko, i bardzo dobrze, bo wprost nie mogłam się doczekać, kiedy mój syn zacznie z tego przedmiotu korzystać. Wczoraj zapakowałam mu więc kawałek banana i po kilku minutach nie było po nim śladu:) Może nie dosłownie, bo Kuba upaćkał się porządnie, a i w siateczce sporo resztek zostało. Oczywiście najpierw musiał trzymać za siateczkę, dopiero jak poczuł, że banana jest mało, to złapał za rączkę i wtedy już jedzenie szło mu dużo sprawniej.
Polecam więc gryzaczek, zwłaszcza dla dzieci w takim wieku jak mój syn, które dopiero uczą się gryźć, żuć, połykać większe kawałki jedzenia, są ciekawe każdego pokarmu. Nie ma możliwości, żeby przy jedzeniu z gryzaka dziecko się zakrztusiło. Zbliża się lato, będzie więc mnóstwo świeżych warzyw, owoców, a dzięki gryzaczkowi będę mogła zapoznawać Kubę z nowymi smakami nie denerwując się, że ugryzie zbyt duży kawałek. Jedynym minusem jest oczywiście to, że dziecko po jedzeniu najczęściej trzeba przebierać:) ale do tego chyba każda mama jest przyzwyczajona.
Mi bardzo zależy, żeby moje dziecko nie miało problemów z apetytem na warzywa i owoce. Znam mamy, których dzieci nie chcą nawet słyszeć o zjedzeniu jabłka, banana, ogórka czy pomidora. A ja uważam, że już takiego maluszka trzeba zapoznawać z nowymi smakami. Wtedy będzie miało lepsze nawyki żywieniowe w przyszłości. Poza tym sama lubię większość warzyw i owoców, i wiem, że u mnie w domu ich nie zabraknie. Dlatego zależy mi, żeby moje dziecko też je polubiło.
Razem z gryzaczkiem zamówiłam też kubek niekapek (to moja kolejna "schiza":). Chcę jak najszybciej odzwyczaić Małego od picia z butelki. Zdaję sobie sprawę, że może to nie być łatwe, ale cierpliwie, powoli dojdziemy do celu:)). Póki co za nami kilka nieudanych prób picia. Jak w końcu Kuba załapie o co chodzi, to dodam tutaj recenzję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)