czwartek, 6 czerwca 2013

Zaczynamy!

Od 7 miesięcy jestem szczęśliwą mamą. Ponieważ to moje pierwsze dziecko, to "niestety" stało się ono "obiektem doświadczalnym" niedoświadczonej mamy:) A żeby ułatwić życie innym mamom i przy okazji maluszkom postanowiłam opisać swoje przygody ze wszystkimi przedmiotami, które dotyczą mojego syna- począwszy od żywności, poprzez kosmetyki, ciuszki, a skończywszy na zabawkach.

Dziś zacznę od dań słoiczkowych i kaszek.

Kiedy Kuba skończył 4 miesiące zaczęliśmy wprowadzanie stałych pokarmów.Co prawda Mały był karmiony początkowo piersią, potem dopiero dokarmiany mlekiem modyfikowanym, ale na widok dorosłego jedzenia po prostu "wariował". Swoją drogą tak jest do tej pory- zjedzenie kanapki w jego obecności bez podzielenia się bułeczką- niemożliwe!:) Wracając do tematu- zgodnie z przeczytanymi poradami pierwsza była marchewka. O dziwo posmakowała! A więc co kilka dni znów coś nowego. Marchewka z jabłkiem przez pewien czas była ulubionym daniem Kubusia. Ja oczywiście postanowiłam sama gotować dla niego posiłki i tak było jeszcze niedawno. Dopóki nie skończyły się świeże, dobre warzywka.
Podjęliśmy z mężem decyzję- przerzucamy się na słoiczki.
Okazało się to świetnym rozwiązaniem. Pomijając fakt, że mama ma więcej czasu dla siebie:P, to przede wszystkim jedzonko w słoiczkach jest zróżnicowane smakowo, a konsystencją dostosowane do wieku niemowlaka, dzięki czemu maluch uczy się gryźć i żuć w odpowiednim dla siebie wieku. Wiadomo, że gdybym gotowała sama, to jeszcze długo rozdrabniałabym pokarmy, żeby przypadkiem się nie zakrztusił.
Szukałam oczywiście jeszcze dobrego producenta i znalazłam:
to jedno z dań, które mój syn uwielbia. Polecam przede wszystkim ze względu na wielkość porcji- dla 7-miesięcznego dziecka idealna na raz.

Ziemniaczki z kurczakiem i kabaczkiem

Poza tym wcześniej eksperymentowałam z owockami w słoiczkach i akurat deserki Bobovita bardziej niż inne dostępne odpowiadały mi konsystencją.

Kaszki to kolejna rzecz. Tu króluje Bobovita z sokiem malinowym. Ostatni zakup kaszki bananowej bez dodatku cukru jakoś mnie nie przekonał. Co prawda synek zjadł, ale dla mnie kaszka miała zapach skwaśniałego mleka...Mąż twierdził, że coś ze mną nie tak:) ale bananowa już u nas odpada. Teraz będziemy testować truskawkową. Zobaczymy jak posmakuje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz