poniedziałek, 2 czerwca 2014

Dzień Dziecka po raz drugi



To był drugi Dzień Dziecka Kubusia. Rok temu był jednak niespełna 7-miesięcznym Maluszkiem, więc nie pamięta niczego. W tym roku mama i tata sprawili kilka drobiazgów, przyjechała też ciocia, babcia, wujek – oczywiście z prezentem:)

My kupiliśmy Kubie:
1- Drewniane puzzle ze zwierzętami – nie mogłam znaleźć konkretnie tych, które kupiliśmy, ale są na zasadzie tych ze zdjęcia poniżej:
- Książeczki z opowieściami o samochodach (Dzielny wóz strażacki, Mały ambulans, Szybki radiowóz)






- Moje pierwsze flamastry Crayola w zestawie z blokiem rysunkowym rozmiar A3


Oczywiście pobudka tego dnia przed 6 rano- jakby wyczuł, że czekają na niego prezenty;) Cały dzień spędziliśmy razem – we trójkę. Spacerowaliśmy mimo że było strasznie zimno, wcinaliśmy babeczki z budyniem, które zrobiłam w sobotę i bawiliśmy się jak zawsze. Chcieliśmy na maksa wykorzystać ten dzień i spędzić go tylko z Kubusiem. I to się udało:)
Wizyta gości jeszcze bardziej go ucieszyła, bo wszystkich po kolei brał za rękę i prowadził, żeby się z nim bawić- najpierw babcia, potem wujek, na końcu ciocia i potem od nowa:)

A w co teraz najbardziej lubi bawić się mój 1,5 roczny syn?
Samochody! To jest jego największa miłość. Wszystkie kupuje mu tata, więc jeździ nimi gdzie tylko się da i powtarza tata, tata (czyt. ten samochód dał mi tata).
Od wczoraj miłość numer 2 to piankowe puzzle, które dostał od babci i cioci. Najlepiej wychodzi mi wyciskanie i ponowne wciskanie wszystkich kształtów, które są okrągłe. Pozostałe jak nie chcą się wpasować w puste miejsce niepotrzebnie wywołują złość:) Brak cierpliwości ma chyba po nas obojgu w genach:)
Poza tym trudno mi wymienić wszystkie umiejętności Kubusia, bo z każdym dniem potrafi zrobić coś nowego. Praktycznie codziennie pojawiają się nowe słówka. Te, które pamiętam z ostatnich kilku dni, to ziuzia (czyt. Zuzia), ziosia (czyt. Zosia), dzidzia, ciocia ań (czyt. ciocia Ania), jaki, ciapa (czyt. czapka), ziaba (czyt. żaba), siu siu i wiele innych, które ciężko zapamiętać.
Nie mogę się nadziwić, jaki jest już komunikatywny. Potrafi pokazać co chce (np. bierze za rękę i prowadzi tam, gdzie chce pójść), przytula się i daje buziaki, robi przecudaczne miny, tańczy kręcąc się w kółko i „wkręca żaróweczki” (kręci dłońmi tak, jakby wkręcał żarówkę:)), uwielbia jeździć w wózku, na podwórku najczęściej zbiera wszystkie kamienie jakie napotka na swojej drodze, piaskownica nie za bardzo go aktualnie interesuje, ale już siedzenie w samochodzie i wciskanie guziczków jak najbardziej tak.
Oczywiście uwielbia się kąpać i na „idziemy się myć” woła po swojemu „muma” i stoi przed łazienką, albo przychodzi do mnie i pokazuje po kolei na ubrania, żeby go rozebrać. Jak idziemy na dwór to krzyczy „ciapa”, przynosi czapkę i nachyla główkę, żeby mu ją założyć:)
Jak pytam wieczorem, co robi przez cały dzień to opowiada dziadzia pan (czyt. u dziadka był gość), ciocia doń (czyt. była u mnie ciocia i poszła do domu), dziadzia brum brum, dziadzia tiut (czyt. dziadek jeździł traktorem), dziadzia ziaba (czyt. byłem z dziadkiem u żabek), dede (czyt. bujałem się na huśtawce).
Na smoczka woła albo mam, albo monia, a w sklepie na widok Kinder niespodzianki ostatnio krzyczał jaja:)


Mogłabym tak pisać, i pisać, więc wspomnę jeszcze tylko o flamastrach, które kupiliśmy. Faktycznie zmywają się wodą i mydłem ze skóry, a czy tak samo jest w przypadku ubrań okaże się dziś -> wyprałam rano piżamę, która po wczorajszym poranku była cała pomazana:)

Drewniane puzzle rewelacja – mamy ze zwierzętami afrykańskimi więc Kuba ma radochę jak widzi papugę, słonia, zebrę, małpę, krokodyla, węża i lwa. Wczoraj wieczorem jak usypiał (ma w zwyczaju pogadać tuż przed zaśnięciem) to powtarzał po kolei odgłosy ałe ałe (papuga), u u u (małpa), łrrra (lew) i ssssssss (wąż).

Jak tylko zrobi się cieplej na dłużej, to wprowadzamy w życie akcję „Stop pampersom” i będziemy próbować uczyć Kubę robienia na nocnik. Póki co wszystko wskazuje na to, że możemy do tej nauki przystąpić. Czytałam, że jak dziecko pokazuje że zrobiło siusiu albo kupę (Kuba klepie się po pampersie) i chowa się w trakcie załatwiania potrzeby, to jest już gotowe.
Wieści z akcji i rezultaty na pewno zostaną tutaj opisane.

To chyba tyle na dziś. Życzę Wam miłego popołudnia i dla poprawy nastroju częstuję wirtualną babeczką z budyniem:)

Ps. Te wyglądają jak moje sobotnie! Pychotka!

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dylematy



Dylemat nr 1 - z czapką czy bez

Tak się zastanawiam jak to jest z czapeczkami. Wiadomo- zimą dla mniejszych i większych dzieci obowiązkowo, latem czapki z daszkiem albo chusteczki chroniące przed słońcem a nie zimnem. A co wiosną i jesienią? Zakładacie dzieciaczkom obowiązkowo czapki nawet jak jest słońce, czy tylko podczas gorszej pogody, jak pada lub jest wietrznie?

Dylemat nr 2 – pożegnanie z pampersami

Od czego zacząć? Jak nauczyć dziecko, żeby wołało kiedy chce siusiu? Nocnik zwyczajny, czy nowoczesny – z dźwiękiem itp.?

Dylemat nr 3 – samodzielne jedzenie

Odkąd Kuba nauczył się pić z niekapka herbatki i soczki, mocno zastanawiam się nad zupełnym odstawieniem butelki. W planach mam zakup drugiego niekapka z przeznaczeniem na mleko. Tylko tu pojawia się problem- Kuba je kaszę z butelki na kolacje. I to już rytuał, że jada ją rozłożony na naszym łóżku w 5 „ratach”. Czy przyzwyczaję go do jedzenie łyżeczką? Już robiliśmy takie próby i całkiem nieźle szło, tylko potem pojawiały się przeszkody przez które wracaliśmy do butelki.
Ponadto chciałabym nauczyć Kubę samodzielnego jedzenia. Potrafi już ładnie trzymać łyżeczkę i z moją pomocą z nałożeniem jedzenia skierować ją do buzi, ale nadal preferuje najbardziej jedzenie rączką:)
Ja akurat nie jestem zwolennikiem uczenia dzieci samodzielności „na siłę”. Uważam, że przychodzi taki okres, kiedy dziecko jest gotowe i potrafi pewne rzeczy załapać dosłownie w chwilę.
A Wy jakie macie sposoby na naukę samodzielnego jedzenia?

Dylemat nr 4 – kaloszki

Ponieważ mieszkamy na wsi, to każde wyjście po deszczu na podwórko wiąże się z ubłoconymi butkami sportowymi i mokrymi skarpetkami (i nogami). Raz, drugi i zaraz skończy się to przeziębieniem. Dlatego planuję zakup kaloszy dla Kubusia. Czy macie jakieś sprawdzone marki?
Bo przyznam szczerze, że wybór dla 1,5 rocznego dziecka nie jest zbyt duży, a ceny są wysokie, więc nie chciałabym kupić butów, które za chwilę się rozkleją i nie będą nadawały się do chodzenia.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Całe wieki...po raz drugi



Nie było mnie znów bardzo długo- znów głównie z powodu pracy, potem święta, urlop i brak internetu w domu. Jednym słowem- nie było kiedy pisać, ale za to jest o czym:)
Zacznijmy więc od tego, co słychać u najważniejszego członka rodziny- Kuby. Kuba z małego niemowlaczka staje się coraz większym rozrabiaką. Wchodzi wszędzie, gdzie się da (gdzie się nie da też:)), biega tak szybko, że trudno za nim nadążyć, polubił jeżdżenie na rowerku, bujanie na huśtawce i zabawę w piaskownicy. Jest cudny! Gada jeszcze więcej- zna sporo słówek, naśladuje zwierzątka, ale ma też swój własny język niezrozumiały dla pozostałych domowników, za to potrafi w nim rozmawiać przez godzinę non stop. Gaduła mała:)

Z ząbkami na razie mamy przerwę- wyrastają górne 3, pozostały jeszcze dolne 3 i wszystkie 5.

Jedzenie-> z tym problemu nie mamy. Kuba zjada praktycznie wszystko, ale zrobił się małym smakoszem i już nie da sobie wcisnąć wszystkiego:) Najpierw musi polizać, dotknąć, spróbować i dopiero jak stwierdzi, że jest ok, to zje. W końcu nauczył się też pić z niekapka, więc jeden problem z głowy. Planujemy w tym roku oduczyć go pampersa, a na zimę smoka. I tu sobie wyobrażam jaka będzie afera, bo monio jest super i bez monia Kubuś żyć nie może w dłuższej perspektywie.

W kwietniu byliśmy na szczepieniu, które o dziwo Kuba całkiem nieźle zniósł. Mogę więc podać, że waży 11 kg, mierzy 80 cm, nosi pieluszki w rozmiarze 4+/5 i ubranka 80/86.

Tyle byłoby o moim największym Skarbie:)

Postaram się wrzucić jakieś aktualne zdjęcie o ile w końcu uda nam się odzyskać internet:)



A co poza tym? Budowa na razie do przodu - po majówce przychodzą tynkarze.

W pracy standardowo sajgon.

W weekend szykuje nam się impreza. W weekend majowy z kolei planujemy wypad do ZOO w Warszawie pod warunkiem, że pogoda dopisze. A jeśli nie, to w końcu poleniuchujemy:) Przed Świętami sprzątanie i gotowanie, w Święta goście i sprzątanie, a przecież kiedyś trzeba odpocząć:)



Na koniec wspomnę tylko, że moja cera ma się lepiej. Antybiotyk i maść pomogły, do tego pani dermatolog skierowała mnie na laser punktowy w celu usunięcia śladów. Pewnie trzeba będzie powtórzyć kurację 1-2 razy, ale efekty widzę, więc mogę powtarzać:)



I to by było na tyle.



Dziękuję za Nominację do Liebster Award. Niestety nie miałam czasu, żeby się tym zająć, ale w wolniejszej chwili postaram się dodać odpowiedzi i podać swoje nominacje.