To był drugi Dzień Dziecka Kubusia. Rok temu był jednak
niespełna 7-miesięcznym Maluszkiem, więc nie pamięta niczego. W tym roku mama i
tata sprawili kilka drobiazgów, przyjechała też ciocia, babcia, wujek –
oczywiście z prezentem:)
My kupiliśmy Kubie:
1- Drewniane puzzle ze zwierzętami – nie mogłam
znaleźć konkretnie tych, które kupiliśmy, ale są na zasadzie tych ze zdjęcia
poniżej:
- Książeczki z opowieściami o samochodach (Dzielny
wóz strażacki, Mały ambulans, Szybki radiowóz)
- Moje pierwsze flamastry Crayola w zestawie z
blokiem rysunkowym rozmiar A3
Oczywiście pobudka tego dnia przed 6 rano- jakby
wyczuł, że czekają na niego prezenty;) Cały dzień spędziliśmy razem – we trójkę.
Spacerowaliśmy mimo że było strasznie zimno, wcinaliśmy babeczki z budyniem,
które zrobiłam w sobotę i bawiliśmy się jak zawsze. Chcieliśmy na maksa
wykorzystać ten dzień i spędzić go tylko z Kubusiem. I to się udało:)
Wizyta gości jeszcze bardziej go ucieszyła, bo
wszystkich po kolei brał za rękę i prowadził, żeby się z nim bawić- najpierw
babcia, potem wujek, na końcu ciocia i potem od nowa:)
A w co teraz najbardziej lubi bawić się mój 1,5 roczny
syn?
Samochody! To jest jego największa miłość. Wszystkie
kupuje mu tata, więc jeździ nimi gdzie tylko się da i powtarza tata, tata (czyt. ten samochód dał mi
tata).
Od wczoraj miłość numer 2 to piankowe puzzle, które
dostał od babci i cioci. Najlepiej wychodzi mi wyciskanie i ponowne wciskanie
wszystkich kształtów, które są okrągłe. Pozostałe jak nie chcą się wpasować w puste
miejsce niepotrzebnie wywołują złość:)
Brak cierpliwości ma chyba po nas obojgu w genach:)
Poza tym trudno mi wymienić wszystkie umiejętności
Kubusia, bo z każdym dniem potrafi zrobić coś nowego. Praktycznie codziennie
pojawiają się nowe słówka. Te, które pamiętam z ostatnich kilku dni, to ziuzia
(czyt. Zuzia), ziosia (czyt. Zosia), dzidzia, ciocia ań (czyt. ciocia Ania),
jaki, ciapa (czyt. czapka), ziaba (czyt. żaba), siu siu i wiele innych, które
ciężko zapamiętać.
Nie mogę się nadziwić, jaki jest już komunikatywny.
Potrafi pokazać co chce (np. bierze za rękę i prowadzi tam, gdzie chce pójść),
przytula się i daje buziaki, robi przecudaczne miny, tańczy kręcąc się w kółko
i „wkręca żaróweczki” (kręci dłońmi tak, jakby wkręcał żarówkę:)), uwielbia jeździć w
wózku, na podwórku najczęściej zbiera wszystkie kamienie jakie napotka na
swojej drodze, piaskownica nie za bardzo go aktualnie interesuje, ale już
siedzenie w samochodzie i wciskanie guziczków jak najbardziej tak.
Oczywiście uwielbia się kąpać i na „idziemy się myć”
woła po swojemu „muma” i stoi przed łazienką, albo przychodzi do mnie i
pokazuje po kolei na ubrania, żeby go rozebrać. Jak idziemy na dwór to krzyczy „ciapa”,
przynosi czapkę i nachyla główkę, żeby mu ją założyć:)
Jak pytam wieczorem, co robi przez cały dzień to
opowiada dziadzia pan (czyt. u
dziadka był gość), ciocia doń (czyt. była
u mnie ciocia i poszła do domu), dziadzia
brum brum, dziadzia tiut (czyt. dziadek
jeździł traktorem), dziadzia ziaba (czyt.
byłem z dziadkiem u żabek), dede (czyt.
bujałem się na huśtawce).
Na smoczka woła albo mam, albo monia, a w
sklepie na widok Kinder niespodzianki ostatnio krzyczał jaja:)
Mogłabym tak pisać, i pisać, więc wspomnę jeszcze
tylko o flamastrach, które kupiliśmy. Faktycznie zmywają się wodą i mydłem ze
skóry, a czy tak samo jest w przypadku ubrań okaże się dziś -> wyprałam rano
piżamę, która po wczorajszym poranku była cała pomazana:)
Drewniane puzzle rewelacja – mamy ze zwierzętami
afrykańskimi więc Kuba ma radochę jak widzi papugę, słonia, zebrę, małpę,
krokodyla, węża i lwa. Wczoraj wieczorem jak usypiał (ma w zwyczaju pogadać tuż przed zaśnięciem)
to powtarzał po kolei odgłosy ałe ałe (papuga), u u u (małpa), łrrra (lew) i
ssssssss (wąż).
Jak tylko zrobi się cieplej na dłużej, to wprowadzamy
w życie akcję „Stop pampersom” i będziemy próbować uczyć Kubę robienia na
nocnik. Póki co wszystko wskazuje na to, że możemy do tej nauki przystąpić. Czytałam,
że jak dziecko pokazuje że zrobiło siusiu albo kupę (Kuba klepie się po
pampersie) i chowa się w trakcie załatwiania potrzeby, to jest już gotowe.
Wieści z akcji i rezultaty na pewno zostaną tutaj
opisane.
To chyba tyle na dziś. Życzę Wam miłego popołudnia i
dla poprawy nastroju częstuję wirtualną babeczką z budyniem:)
Ps. Te wyglądają jak moje sobotnie! Pychotka!
Ksiazki to najlepszy prezent dla dziecka!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do nas ;)