czwartek, 19 września 2013

Recenzja kojca Caretero

Zacznę swoją recenzję od tego, że gdybym kupiła "w ciemno" kojec Caretero na pewno bym nie żałowała. Generalnie rzecz biorąc to produkt wysokiej jakości, bardzo starannie wykonany i przede wszystkim bezpieczny dla Maluszków.
Może najpierw zalety:
- łatwy w montażu i demontażu,
- wysoka jakość wykonania i ciekawa kolorystyka. Rybka na materacu robiła ogromne wrażenie na moim synku:)
- łatwy w utrzymaniu czystości, materiał bez problemu można było przetrzeć wilgotną ściereczką i nie powodowało to zamoczenia,
- stabilny,
- wysokie ścianki, dzięki czemu miałam 100% pewność, że moje dziecko nie wyjdzie, nie wypadnie wtedy kiedy zostawiałam je na chwilę samo,
- ścianki wykonane z przezroczystej siateczki, dzięki czemu Maluszek widział wszystko co się działo wokół niego, a zwłaszcza czy mama na pewno jest w pokoju:),
- może służyć jako łóżeczko turystyczne, więc nie musimy kupować dwóch rzeczy jednocześnie,
- po złożeniu zajmuje niewiele miejsca, a co za tym idzie zmieści się w każdym samochodzie, więc można go wszędzie zabrać za sobą.

Wad zauważyliśmy z mężem niewiele:
- jak dla mnie zbyt twardy materacyk. Za każdym razem jak siadał robił niesamowity huk, tak samo przy upadkach. Zawsze musiałam sprawdzać czy to tylko taki odgłos czy coś się stało.
- powinny być cztery uchwyty do nauki wstawania- po jednym na każdej ściance.

Dodam jeszcze, że rozmiar kojca można uznać i za zaletę, i za wadę. Z jednej strony duże gabaryty to swoboda i przestrzeń dla dziecka podczas zabawy, ale z drugiej kojec nie nadaje się do małych pokojów/mieszkań, bo zajmuje naprawdę sporo miejsca. U nas akurat wielkość kojca nie stanowiła żadnego problemu.
Podsumowując- po prostu polecamy:) i ja, i mój syn przede wszystkim bawiliśmy się świetnie:)

środa, 18 września 2013

Prezent

Zbliża się wielkimi krokami dzień, w którym mój syn skończy roczek. Co prawda zostało jeszcze 1,5 miesiąca, ale ja już myślę nad przyjęciem urodzinowym, a największy dylemat to prezent. Co kupić takiemu Maluszkowi? Kompletnie brakuje mi pomysłu....

Drugi problem prezentowy, to 30stka mojego męża...I ja, i mąż jesteśmy zwolennikami praktycznych prezentów. Mój mąż uwielbia grać na komputerze. Ja niestety nie jestem z tego zadowolona, bo czasami poświęca graniu więcej czasu niż nam. Nie raz były z tego powodu sprzeczki, więc gra na pewno odpada.
Myślałam nad teczką skórzaną, sweterkiem, koszulą, perfumami...ale to jakieś takie banalne, a 30. urodziny ma się raz w życiu.

Ehhh....to zawsze jest moja zmora: prezenty...........mam jeszcze chwilkę, więc może coś wydumam.

wtorek, 17 września 2013

Spaaaaććć...

Moje dziecko bardzo słabo sypia ostatnio....Budzi się po kilka razy w nocy z płaczem. Trudno go uspokoić. Na rękach jak jest przytulony śpi jak suseł, a odłożony do łóżeczka kręci się, zmienia pozycję kilkanaście razy zanim uśnie, a przy tym często jęczy. "Dzięki temu" sypiam w sumie po ok 5 godzin dziennie, a to dla mnie zdecydowanie za mało, bo muszę pić 3 kawy dziennie, żeby w pracy w miarę normalnie funkcjonować. Chyba Małemu idą kolejne zęby, bo zawsze takie częste nocne pobudki wiązały się u niego z ząbkowaniem. Poza tym strasznie się ślini od kilku dni. Zastanawiam się tylko które ząbki, bo mamy już dolne jedynki, górne jedynki i dwójki. Teoretycznie kolej na dolne dwójki, ale patrząc na to jak wkłada paluszek do buzi nie jestem tego taka pewna.

Powoli zbieram się też do zimowych zakupów- kombinezon, buty i dodatki (czyt. czapka, szalik, rękawiczki). 
Myślałam o takim kombinezonie

 

http://www.hm.com/pl/product/08538?article=08538-B

Kiedyś chciałam kupić jednoczęściowy, ale tym samym musiałabym zakupić jeszcze oddzielnie kurtkę na cieplejsze dni. W tym przypadku kurtka byłaby i na cieplejsze, i na chłodniejsze dni, tyle że na cieplejsze byłaby zakładana do ocieplanych zwykłych spodni, a nie do tych od kombinezonu.

Kolejna sprawa to buty.....Tutaj nie wiem kompletnie gdzie i jakich mam szukać, żeby były ciepłe, trwałe. Liczę na Waszą pomoc:)




środa, 11 września 2013

Mama pracująca

bo tak się teraz powinnam nazwać. Wróciłam do pracy. Tęsknię za moim Maluszkiem. Biedny jest jak wracam do domu, bo go ściskam, przytulam, całuję:) ciekawe kiedy będzie miał tego dosyć:) Póki co jak mnie widzi po powrocie, to najpierw się pięknie uśmiecha, potem przychodzi i przytula się:) uwielbiam to. Od pewnego czasu mam w domu małego, kochanego przytulaska:) Niesamowite uczucie jak taki szkrab przytula się tak po prostu, sam z siebie.

A z innej beczki- testujemy nadal kojec. Niestety za wiele zdjęć nie zrobiłam, bo wieczorami po powrocie z pracy moje dziecko jest ściskane i przytulane:) nie ma wtedy czasu na zabawę w kojcu. Babcia, która zostaje z małym bardzo sobie jednak urządzenie chwali.

Ostatnio kupiłam deserek czekoladowy Nestle. Teoretycznie po 8 miesiącu, ale jakoś mam obawy, żeby nakarmić nim moje dziecko. Boję się nie tyle alergii, ile bólu brzuszka i zaparć...
Poza tym nasz Szkrab woli ostatnio "dorosłe" jedzenie- zupy, kanapki, drożdżówki (już nie mówiąc o chrupkach kukurydzianych, bo tych wcina kilkanaście dziennie), zwłaszcza, że ma już 6 zębów, potrafi ładnie gryźć i żuć.

I jeszcze coś- w końcu nauczyliśmy się pić z niekapka:) całkiem przypadkiem Mały załapał o co chodzi i dobrze, bo będziemy mogli powoli odzwyczajać się od butelek. 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Testero Caretero:)

Mąż wrócił z pracy, rozpakował zawartość dużej niebieskiej torby i zmontował takie oto cudo:

Kojec firmy Caretero. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Kojec ma ładne wykończenie, wydaje się stabilny. Więcej będę mogła powiedzieć za jakiś czas.
Kuba już wczoraj testował:)


Już przy składaniu wyrywał się z łóżeczka koniecznie chcąc dotknąć, sprawdzić samodzielnie cóż to za ogromne "urządzenie" tata montuje. Rybka na materacu zrobiła jeszcze większe wrażenie i mocno przyciągała wzrok.
Dziś rano Kubuś dostał do kojca wszystkie zabawki i spędził tam chyba z pół dnia:) najfajniejsza zabawa to jednak a kuku  i łapanie mamy rąk przez siatkę.
Na razie kojec spadł mi jak z nieba, bo przy dziecku, które raczkuje i wszędzie wchodzi, strach pójść na kilka minut do toalety, bo w tym czasie może sobie zrobić krzywdę. Kojec jest więc teraz rewelacyjnym rozwiązaniem- zostawiam Małego i nie boję się, że gdzieś pójdzie i nabije niepotrzebnego guza.
Do napisania:)

środa, 28 sierpnia 2013

Dostaliśmy...

kojec do testowania:) sama nie mogłam uwierzyć jak dostałam maila z zaproszeniem do testów, bo nigdy niczego nie testowałam:) już nie mogę się doczekać jak mąż wróci z pracy i go rozpakuje i zmontuje. Ja wolę się nie dotykać:P
O szczegółach w kolejnym poście.
Swoja drogą ciekawa jestem jak Kuba będzie na kojec reagował. On teraz próbuje chodzić i nawet spacer w wózku dłuższy niż 20 minut jest dla niego męczarnią. Ale włożenie go do łóżeczka z kolei nie skutkuje wielkim protestem, lubi się tam bawić, więc może kojec też mu się spodoba. No zobaczymy! relacja będzie na bieżąco:)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Uczymy się

Tyle się u nas zmieniło od ostatniego posta, że nie wiem od czego zacząć. Przede wszystkim nasz malutki Kubuś nauczył się raczkować:) mam więc fitness za free, bo trzeba go pilnować na każdym kroku. Teraz wchodzi już wszędzie- pod stół, pod ławę, za fotele, pod krzesła, do szuflady...wszędzie gdzie jest ciasno i gdzie może przypadkiem znajdzie jakiś kabelek. Bo kabelki to jego ulubione zabawki. 
Ostatnio nawet wyszedł ze swojego krzesełka do karmienia na stół:) bo niestety nie mamy przy nim pasów, żeby Małego przypiąć:( Ja koniecznie chciałam krzesełko drewniane i takie mam, tylko nie znaleźliśmy nigdzie krzesełka drewnianego z pasami. Cóż, trzeba to jakoś przeżyć. Kilka razy wyjdzie i się znudzi jak zawsze:)
Mamy też trzeciego ząbka- lewa górna dwójka, i za chwilę zapewne wyjdą kolejne (prawa górna dwójka i górne jedynki), bo dziąsełka nabrzmiałe, a Kuba ślini się i gryzie wszystko, co napotka po drodze.
Kupiliśmy też inny specyfik na ząbkowanie- Camilia, ale dopiero dziś użyłam pierwszy raz, więc póki co się nie wypowiadam.

Poza tym robimy "koci koci łapci", "kokoszeczkę", tany tany, "fruuu-wysioko", no i koniecznie próbujemy chodzić samodzielnie, bo przy meblach czy łóżku już nam nie wystarcza. Spacer w wózku teraz to istna katorga....


Testujemy też mus owocowy z Bobovity, ale o tym w następnym poście.


A tak zmieniając temat- czy ktoś z Was kupował/kupuje ciuszki dla swoich maluszków w C&A? Jak jest z ich jakością?