piątek, 15 listopada 2013

Żywienie roczniaka

Im więcej czytam, tym głupsza jestem... Część specjalistów uważa, że po ukończeniu roku dziecko powinno jeść to, co dorośli tylko inaczej przygotowane- czyli niesmażone, jak najmniej soli, potraw wysoko-przetworzonych i generalnie tego, co nazywamy brzydko pisząc "syfem".
Inni uważają, że skoro nas karmiono tak jak dorosłych i żyjemy, to powinniśmy karmić tak nasze dzieci.
W jednym z artykułów przeczytałam takie zdanie:
Stosowanie u ponad rocznego dziecka diety typowo niemowlęcej też nie jest dobrym rozwiązaniem. Dziecko musi stopniowo i powoli stawać się naszym współbiesiadnikiem - przekonuje dietetyk.

No i teraz bądź mądry człowieku...
Póki co nasz syn jada nadal obiadki gotowe ze słoiczków. Ale oczywiście nie obejdzie się bez próbowania naszego jedzenia. Co prawda ja raczej jestem z tych, co chcą wprowadzać "dorosłe" jedzenie jak najpóźniej. Aczkolwiek zaczynam twierdzić, że powoli malutki żołądeczek Kuby trzeba zacząć przyzwyczajać do naszego jedzenia. Owszem- mniej soli, żadnych konserwantów, ale zupę gotować normalnie jak dla nas. Tyle że odłożyć porcję i doprawić mniejszą ilością soli, zabielić na początek mlekiem zamiast śmietaną. 
To chyba będzie najlepszy sposób- stopniowe wprowadzanie dorosłego jedzenia.

U nas w domu jeszcze teściowa nie pozwoli na większe eksperymentowanie z jedzeniem Kuby. Ona ma swoje jakieś prastare zasady i uważa, że są prawdziwe. Np. nie dawać Kubie jeszcze kwaszonych ogórków, bo są kwaśne i źle działają na żołądek. Albo pomidorówki, bo też kwaśna. Placki ziemniaczane są złe nie dlatego, że smaży się na głębokim tłuszczu tylko dlatego, że robi się je z tartych ziemniaków (a tarte podobne są niedobre...). To ostatnie zawsze bardzo mnie bawi:)
Ale już np. jak gotuje zupę na kości, to mięso z kości można, mimo że to wieprzowina i w dodatku sam tłuszcz....
Wiśnie kwaśne to też niedobre. Jabłka antonówki (kroiłam ostatnio na szarlotkę i dawałam Kubie do chrupania) też lepiej nie dawać, bo kwaśne. Nie wiem co ona ma z tym kwaśnym, ale jak coś kwaśne, to już dla małego niedobre. Czasami wkurzają mnie te jej mądrości!!!

A Wy jak karmicie swoje dzieciaczki? Jakie macie podejście do żywienie maluszków?

10 komentarzy:

  1. Lila też nadal je słoiczki, chociaż chętnie próbuje naszych zup na przykład. Tylko z Nią jest taki problem, że spróbuje 3-4łyżeczki i oczywiście samej wody, bo przecież się nie zhańbi pogryzieniem marchewki :) Widzę, że smakują Jej takie zupy, ale zazwyczaj daję Jej jak już są przygotowane dla nas-czyli normalnie przyprawione, a też wolałabym jeszcze nadal karmić Ją bez nadmiaru soli i cukru...
    Co do kwaśnego to absolutnie nie prawda :) Ale rozumiem, że teściowa pewnie chce dobrze i ma swoje jakieś przekonania w temacie żywienia maluchów. Ale zupa pomidorowa jest także w słoiczkach-nie wiem czy dajesz Kubie? My kupujemy z Gerbera po 8miesiącu z ryżem...
    Domową ogórkową i kapuśniak (oczywiście nie strasznie kwaśne) można z powodzeniem dawać już roczniakowi, zwłaszcza, że kiszone ogórki i kiszona kapusta to źródło probiotyków.
    My mieliśmy straszne problemy z karmieniem Elizy, i Ona strasznie późno zaczęła jeść normalne obiady czyli ziemniaki i mięsko z jakąś surówką, dlatego chciałabym żeby Lilka jednak szybciej wdrożyła się w to normalne jedzenie... Na razie chętnie rano je jogurt naturalny i serek grani, czasami bułkę z masełkiem...
    Zamierzam dawać Jej to co my jemy po te kilka łyżeczek, może w końcu załapie... To by ułatwiło choćby wyjazdy z Nią, bo te podgrzewanie słoiczków na wakacjach na przykład to koszmar dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie ma problemów. Kuba je wszystko naprawdę chętnie. W weekend ugotowałam mu pomidorówkę- taką jak dla nas tylko użyłam mniej przypraw (odrobina soli, koperek, natka pietruszki, liść laurowy) i zabieliłam mlekiem a nie śmietaną. Wcinał tylko uszy mu się trzęsły:)

      Usuń
  2. U nas pomidorowa rządzi. Marysia jadła ją od 10 miesiąca życia-najpierw bez zabielania i przypraw. Teraz zjada normalnie tą co my. Moje podejście jest raczej hmmm wyluzowane jeśli tak to nazwać można. Po ukończeniu roku Marysia je wszystko to co my. Ze słoików to korzystałam tylko w podróży na jakiś wyjazdach ale wtedy kiedy jeszcze nie jadła ,,dorosłego'' jedzenia. Ja lubiłam gotować i robiłam to po prostu hurtowo, nagotowałam i mroziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomidorową lubią chyba wszystkie dzieci, bo po rozmowach ze znajomymi widzę, że większość gotuje dzieciom pomidorówkę:)

      Usuń
  3. ja już pisałam o swoich poglądach na żywienie, więc nie chcę się rozpisywać, żeby nie przynudzać :) ale w wielkim skrócie powiem, że rocznemu B. gotuję odzielnie, ale to jest właściwie takie normalne jedzenie, czyli mięsko i warzywa, jajko, wszystko bez soli, z kaszą, makaronem, ryżem, zależy. Nie podaję mu nic smażonego, zero cukru, niezdrowych przekąsek. Daję owoce, twarożek, jogurt naturalny, kefir. Rano kanapeczkę z dobrej jakości szynką - On uwielbia jeść kanapeczki... chyba zrobię o tym wpis :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sensie o naszym menu :))

      Usuń
    2. No widzę, że u Was mega zdrowo. Ja jestem za podejściem zdrowym, ale nie do przesady...:)

      Usuń
  4. U nas z jedzeniem od samego początku były przejścia, ale Ola jak miała rok to już normalnie w miarę jadła, tj. kanapki na śniadanie, jogurty, normalne owoce (cytrusy od 1,5 roku bo nie lubiła), naleśniki z jabłkiem, biszkopt z owocami, zupy jarzynowe, pomidorówę i rosół. A najlepszy zawsze był makaron. Tylko że jak już na początku pisałam o przejściach - parę kęsów bądź łyżek, do dziś jest strasznym niejadkiem. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że po roku większość dzieci zaczyna jeść "normalnie". Chyba trzeba je faktycznie przyzwyczajać, ale jednocześnie pielęgnować dobre nawyki

      Usuń
  5. Witaj :) U nas na obiadek królują zupki - ale takie jak my jemy (zabieone śmietaną). Najlepsza jest pomidorówka i rosołek (Majka potrafi zjeść nawet po 2 miseczki). Jeśli jemy z grubym makaronem to do Majkowej zupki dosypuję kleiku kukurydzianego. Czasem też podaję słoiczki, ale to w przypadku gdy na naszym stole jest mniej zdrowy posiłek ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń