Odkąd wróciłam do pracy i tak mam na tę czynność mniej czasu. Może to i lepiej, bo w domu nazywają mnie już maniakiem...Chodzi o sprzątanie.
Generalnie nie mam problemu z tym, żeby to robić. Może nie jest to moje ulubione zajęcie, ale ponieważ lubię jak w domu jest czysto, to staram się to robić na bieżąco.
Jak jeszcze nie pracowałam, to były tygodnie, że odkurzałam praktycznie codziennie (oprócz niedzieli i piątków, bo w soboty zawsze robię "większe" porządki) albo co drugi dzień. Teraz odkurzam raz, max. dwa razy w tygodniu i mówią mi, że mam obsesję.
A co w tym złego, że nie lubię siadać na podłodze pełnej okruchów i śmieci podczas zabawy z dzieckiem? Że dbam o to, aby mój syn nie miał czego zjadać z podłogi (każdy okruszek wypatrzy i do buzi)?
Gdybym miała prawdziwą obsesję biegałabym z odkurzaczem od 5 rano albo trzy razy dziennie:) Po prostu lubię mieć "ogarnięte". A że mieszkam w starym domu teściów, w którym na podłogach zamiast płytek jest wykładzina, a w pokojach dywan na całą podłogę, to czystość jest trudniej utrzymać. Nie da się zamieść szczotką i przeciągnąć mopem w całym domu. Trzeba wyciągać odkurzacz.
Mój mąż tego nie rozumie, a jego teksty w stylu "pasją mojej żony jest odkurzanie" czasami mnie dobijają. Bo gdybym tego w ogóle nie robiła, to przekonałby się sam, że jednak lepiej mieć taką pasję niż nie mieć:)
Czasami mam taką ochotę się zbuntować! Najbardziej mnie wkurza jak posprzątam, a przyjadą dzieciaki brata mojego męża i wpakują się w brudnych buciorach prosto na świeżo umytą podłogę.....Szlag mnie trafia, bo to brak szacunku dla czyjejś pracy...Jaki to problem zdjąć buty przed wejściem do domu??? dla mnie żaden.
A już mężczyźni w mojej rodzinie kompletnie nie doceniają, że mają czysto, posprzątane, uprane, uprasowane. Najlepiej byłoby zostawić ich na tydzień samych....
Mam wrażenie, że oni nie zdają sobie sprawy, ile czasu i energii pochłaniają prace domowe? Że jest ich naprawdę dużo. Zwłaszcza jak się pracuje 8 godzin dziennie, dojeżdża do pracy po 50 km w jedną stronę i ma malutkie dziecko...Najlepiej jest usiąść przed komputerem, bo przecież tylko mężowie mają prawo do zmęczenia...
ufff- chyba już mi lżej. Wyżaliłam się w końcu:)
Przepraszam jeśli będzie to czytał jakiś mężczyzna, który pomaga swojej żonie we wszystkim, albo kobieta, która ma w domu taki pomagający skarb. Ja na swojego męża narzekam tylko pod tymi względami. Owszem jak go poproszę, to pomoże, ale czy czasami nie mógłby zrobić czegoś sam z siebie...
Ja nie mam problemu z mężem w kwestii sprzątania, pomaga mi. Niekiedy muszę mu przypomnieć aby posprzątał, ale jeśli chodzi o nie ściąganie obuwia to też mnie szlak jasny trafia, bo mamy taką ciocie, która pierw musi podeptać w butach dwa przedpokoje, a później ściąga je. Już dałam na te przedpokoje dwa chodniczki, ale nic to nie dało, chodzi nawet po nich. Nie chce zwracać jej uwagi, bo to jest ciotka mojego męża, ale następnym razem jak nie ściągnie od razu obuwia to zwrócę jej uwagę, że Zosia nie ma zamiaru chodzić po piasku, a ja latać ciągle z odkurzaczem.
OdpowiedzUsuńhehe:) u mnie teściowa i teść tak mają...Wracają np. z zakupów, z kościoła itp i zamiast od razu zdjąć buty, to najpierw wchodzą do kuchni i dopiero tam zdejmują. To nic jeśli na zew. sucho. Ale jak pada, to wiadomo co się dzieje...
UsuńCzasami to się zastanawiam skąd się bierze brud na dywanie. Wieczorem poodkurzam, w nocy nikt nigdzie nie chodzi, a wstaję rano i na dywanie pełno śmieci....
Oj dobry post! Mam takie same odczucia także doskonale Cię rozumiem. My mieszkamy z teściami, na wsi, mamy gospodarstwo i nosi się niemiłosiernie. Pomimo że dzielą nas poziomy (my mamy poddasze zagospodarowane), to i tak wiecznie sprzątam bo mąż nie zwraca uwagi. Teraz wiem że nie jestem sama. Buziaki i powodzenia ;)
OdpowiedzUsuńMy też mieszkamy na wsi. Gospodarstwa nie mamy, ale kury, kota, psa teściowie trzymają i są starej daty więc im jako taki mały brud w domu nie wadzi. A ja czasami nie wyrabiam....Nie mogę się doczekać żeby być na swoim. Będę miała czyściutko i błyszcząco:)
UsuńOj ja też się nie mogę doczekać jak się przeprowadzimy do siebie - będzie czysto i pachnąco :)
UsuńA kiedy planujecie?
UsuńKiedy Lila zaczęła raczkować myłam podłogi codziennie, mój mąż codziennie się temu dziwił i za każdym razem zdziwiony pytał-po co myje?! No k... dziecko zasuwa na rączkach, potem bierze je do buzi, a On się pyta po co!!!! No szlag mnie trafiał... Zresztą facetom chyba to po prostu dynda-czysto, brudno...
OdpowiedzUsuńRobiłam to samo jak Kuba raczkował:) po prostu wnerwia mnie brud na podłodze. I o ile kurz na regale zniosę, o tyle brudnej podłogi już nie. Wiesz myślę, że faceci dopiero jak by bardzo było brudno, pewnie zapytaliby- czemu tu taki syf.....tylko że my nigdy do takiej ostateczności nie doprowadzimy.
UsuńMoreover, specialists imagine that China will 카지노사이트 dominate the game streaming market
OdpowiedzUsuń